w tej lekcji zajmiemy się następującymi zagadnieniami:
Budujemy ją całe życie. I jest podstawą rozwoju.
Samoświadomość trenujemy poprzez zadawanie sobie pytań i zastanawianie się nad tym, co się w naszym życiu dzieje. Do tego potrzebny jest odpowiedni stan umysłu, który możesz osiągnąć dzięki technikom relaksacji (ostatnia lekcja). Poniżej przedstawiam Ci spis wielu emocji. Niech to będzie Twój drogowskaz.
Zgaduje, że pewnie nie przypuszczasz jak wiele z tych różnych emocji towarzyszy Ci każdego dnia. Na tym kursie interesują nas głównie emocje związane z Twoim wspinaniem, ale możesz je odnosić do wszystkiego. Zatem przyjrzyj się swojemu wspinaniu z innej perspektywy. Jakie emocje towarzyszyły Ci na ostatnim treningu? Frustracja? Niezadowolenie? Zazdrość? A może raczej satysfakcja i radość.
Poprzez wgląd w siebie. Obserwowanie i zastanawianie się. Jesteśmy raczej przyzwyczajeni do tego, by od emocji uciekać. Jeśli czujemy coś przykrego jak strach, zazdrość, smutek to wydaje się nam, że to nie właściwe. Że inni ludzie tak się nie czują i jesteśmy nieudacznikami. Identyfikujemy odczuwanie niechcianych emocji jako porażkę i za wszelką cenę chcemy się ich pozbyć.
Tutaj pojawia się temat mechanizmów radzenia sobie z trudnymi emocjami i sytuacjami. Jest ich kilka:
We wszystkich tych sytuacjach tak naprawdę nie biorę odpowiedzialności za swoje działania. Pojawiają się we mnie uczucia porażki, zawodu, złości smutku, żalu, słabości itd. I one przysłaniają mi racjonalne myślenie.

Gdy bierzemy na siebie odpowiedzialność i jesteśmy aktywnymi uczestnikami danej sytuacji. W myślach albo rozmowie z przyjacielem przejdź przez te kroki:
Łatwo się o tym wszystkim pisze natomiast jak wprowadzić te kroki w swoje życie? Najlepszym sposobem jest prowadzenie dziennika. W nim będziesz zapisywać swoje myśli i emocje wokół wspinania. Na początku będzie to pewnie trudne. Wydaje Ci się może: „ja nie mam emocji w trakcie treningu„. Idziesz na trening, robisz go i wracasz do domu. Nie widzisz w tym, żadnych emocjonujących wydarzeń. Wiem to dobrze, bo sama tak uważałam. Dopiero jak musiałam usiąść z zeszytem w ręku i pod datą wpisać coś, zaczynałam myśleć o swoim dniu pod kątem uczuć. I o dziwo okazywało się, że jednak dużo ich było. Nagle pojawiały się sytuacje, o których zapomniałam albo zignorowałam. A po namyśle uznawałam za całkiem ważne i zapisywałam w dzienniku.
Co pisać w dzienniku:
